Albert Einstein (1879 – 1955)

Bibliografia:

  1. Leopold Infeld: „Albert Einstein” PWN, Warszawa 1984,
  2. Michael White, John Gribbin: „Einstein. Życie nauką”, Wydawnictwa Naukowo-Techniczne, Warszawa, 1995.

 

źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Albert_Einstein

Urodził się w Ulm (Bawaria, Niemcy) w 1879 roku.

Co rozumiemy przez rewolucję w fizyce? Rozumiemy przez to nagłe rozjaśnienie się naszych poglądów, stworzenie nowego obrazu, nieoczekiwane rozwiązanie sprzeczności i trudności. Wiele było rewolucji w nauce, ale rewolucja, której dokonał Einstein, stała się z nich najsłynniejszą. Wśród jej wyników jest bowiem jeden, który na długie lata stanie się czynnikiem kształtującym życie i śmierć na naszej planecie” (1. s. 34). „Praca Einsteina porusza bowiem problemy najbardziej podstawowe, poddaje analizie znaczenia pojęć które wydają się zbyt proste, aby się nimi zajmować.” (1. s. 36)

Od piętnastego czy szesnastego roku życia pasjonowała Einsteina (mówił mi o tym często) pytanie: co by się stało, gdyby ktoś spróbował dogonić promień światła? Nad zagadnieniem tym myślał długie lata. Jego rozwiązanie doprowadziło do powstania teorii względności. Na przykładzie tym widać wyraźnie pewne charakterystyczne cechy geniuszu Einsteina. Pierwsza i najważniejsza – to umiejętność dziwienia się. Druga – to zdolność myślenia latami nad tym samym problemem, aż ciemność zmieni się w światło zrozumienia. I wreszcie trzecia – to umiejętność formułowania prostych myślowych doświadczeń, doświadczeń których w praktyce nigdy nie można wykonać, które jednak należycie zanalizowane wyjaśniają i zmieniają nasze wyobrażenia o otaczającym świecie.” (1. s. 61)

Swoje pomysły rodziły się w wyobraźni Einsteina o czym świadczy wiele wspomnień, między innymi (pisze Einstein): „siedziałem na krześle w swoim pokoju w Urzędzie Patentowym, w Brnie, gdy nagle nawiedziła mnie myśl: ‚jeśli człowiek spada swobodnie, nie czuje swego ciężaru’. Byłem zaskoczony. To proste stwierdzenie zrobiło na mnie wielkie wrażenie. To ono pchnęło mnie ku teorii grawitacji” (2. s. 152) Na tej podstawie doszedł do przekonania, że przyśpieszenie i grawitacja muszą się ściśle równoważyć (stąd: „zasada równoważności”). Jego wyobraźnia potrafiła przewidzieć to co kilkadziesiąt lat później można było zobaczyć na ekranach telewizorów – ujęcia ze statków kosmicznych – gdzie astronomowie unosili się bezwładnie w przestrzeni okołoziemskiej.

Einstein wierzył, że umysł ludzki zdolny jest nie tylko postrzegać przyrodę, ale również ją poznawać. To właśnie miał na myśli, gdy mówił: ‚Fizyka stanowi rozwijający się logiczny system myślowy, którego podstaw nie można wydestylować z naszych doznań metodą indukcji, a można wydestylować z naszych doznań metodą indukcji, a możne je otrzymywać wyłącznie drogą swobodnej inwencji. Uzasadnienie (prawdziwość) systemu polega na udowodnieniu słuszności wynikających zeń twierdzeń na gruncie doznań zmysłowych, przy czym stosunek tych ostatnich do pierwszych uchwytny jest tylko intuicyjnie. Rozwój idzie w kierunku coraz większej prostoty podstaw logicznych. Chcąc zbliżyć się do tego celu, musimy zgodzić się z faktem, że podstawy logiczne stają się coraz bardziej odległe od doznań, droga zaś myślowa prowadząca od podstaw do wynikających z nich a mających odpowiednik w doznaniach zmysłowych twierdzeń się staje się coraz dłuższa i bardziej uciążliwa.’ (Physik und Realitat, 1936)” (1. s. 176-177)

Życie Alberta Einsteina w skrócie.

W dzieciństwie: „był nieśmiałym, mało towarzyskim dzieckiem, nie zdradzającym żadnych szczególnych uzdolnień. Bardzo późno nauczył się mówić. Nie miał zdolności językowych i do ostatnich czasów mówił po angielsku z trudnością i z obcym akcentem; rękopisy swych prac pisał zawsze po niemiecku. Wydaje się, że wcześnie zaczął z pełnym podziwu zdumieniem przyglądać się zjawiskom przyrody. Często opowiadał, jak wielkie wrażenie sprawiała na nim igła magnetyczna, którą mając pięć lat dostał od ojca do zabawy. W Monachium, dokąd przenieśli się, rodzice uczęszczał do gimnazjum, uzyskując wyniki nie wykraczające poza przeciętne. Pod wpływem różnych okoliczności zewnętrznych, a zwłaszcza pod wpływem swego wuja, inżyniera Jakuba Einsteina, zaczął się wówczas poza szkołą zajmować matematyką, znajdując wielką przyjemność w rozwiązywaniu zadań algebraicznych. Również w tym czasie, pod wpływem muzykalnej matki zaczął brać lekcje gry na skrzypcach. Odtąd skrzypce towarzyszyły mu przez całe życie. Lubił muzykę kameralną, szczególnie kochał Bacha i Mozarta.” (1. s. 186)

Einstein pisał „fakt, że igła zachowywała się w tak zdecydowany sposób nie pasował do rodzaju zdarzeń, które występowały w świecie pojęć przyjmowanych podświadomie. Nadal pamiętam lub wydaje mi się, iż to doświadczenie wywarło na mnie silne i niezatarte wrażenie. Coś głęboko ukrytego musi istnieć poza światem przedmiotów. To, co od najmłodszych lat człowiek widzi wokół siebie, nie wywołuje przecież takiej reakcji. Nie dziwi go, że ciała spadają, ani, że wiatr czy pada deszcz, czy też że świeci księżyc i nie spada. Nie dziwią go też ogromne różnice występujące między materią ożywioną i nieożywioną.” (2. s. 20)

W gimnazjum Albert szybko zaczął miewać konflikty z nauczycielami. Większość z nich uczyła wedle sztywno ustalonych reguł i wykazywała mało wyobraźni w doborze metod nauczania. Wobec uczniów takich jak Albert, nauczyciele okazywali surowość i brak cierpliwości. Nie zastanawiając się, w jaki sposób pracuje jego umysł, szybko uznali go za zwykłego nicponia.” (2. s. 21)

Wokół młodego Einsteina nie brakowało jednak osób, które wzbudzały jego zainteresowanie. Był nim nauczyciel Herr Reuss, który „miał nieco inne podejście do uczniów. Uważał on, że najważniejsza powinna być nauka samodzielnego myślenia. Stosując swoje niekonwencjonalne metody zdołał wzbudzić u Einsteina i innych uczniów głęboką fascynację starożytnymi cywilizacjami” (2. s. 21). Innymi osobą był ojciec i wuj (inżynieria i nauki ścisłe) a także matka o naturze artystycznej (2. s. 22). Rodzice wychodzili z założenia, że najlepszą metodą wychowawczą będzie pozostawienie dziecku własnej drogi wyboru. W czasie studiów poznał przyjaciela – Talmuda, który z przyjaźni przynosił młodemu Einsteinowi książki popularnonaukowe (w ten sposób w wieku 13 lat Albert przebrnął przez filozoficzne dzieło Immanuela Kanta „Krytyka czystego rozumu”). (2. s. 23)

Einstein tak pisze o swoich latach studenckich (ETH – Politechnika w Zurychu): „Miałem wspaniałych nauczycieli, a więc powinienem zdobyć głęboką znajomość matematyki. Jednakże większość czasu pracowałem w laboratorium fizycznym, fascynował mnie bowiem bezpośredni kontakt z doświadczeniem. W domu studiowałem jeszcze prace Kirchhoffa, Helmholza, Hertza itd. To, że do pewnego stopnia zaniedbałem matematykę, wynikało nie tylko z mojego większego zainteresowaniami naukami przyrodniczymi niż matematyką, lecz również z mojego osobliwego przeświadczenia, że matematyka uległa rozbiciu na wiele specjalności, z których każda mogłaby pochłonąć całe krótkie życie, jakie zostało dane człowiekowi. Czułem się więc jak przysłowiowy osiołek Buridiana, nie mogący się zdecydować, którą wiązkę siana zjeść. Było tak przypuszczalnie dlatego, że moja intuicja matematyczna nie była jeszcze dostatecznie silnie rozwinięta, by jasno odróżnić to, co ma podstawowe znaczenie od mniej lub więcej zbędnej erudycji. Moje zainteresowanie badaniami fizycznymi było też niewątpliwie silniejsze, przy czym dla mnie, młodego wówczas studenta, nie było oczywiste, że dostęp do prawdziwie głębokiego zrozumienia praw fizyki jest uwarunkowany znajomością najbardziej zawiłych metod matematycznych. Zacząłem zdawać sobie z tego sprawę stopniowo, po latach niezależnej pracy naukowej” (2. s. 51). „Mało studiował, ale dużo myślał; umiał się zdziwić i zadawać pytania; nie uznawał żadnych dogmatów.” (1. s. 15)

Einstein w czasach pracy na uczelni: „Był bardzo popularnym wykładowcą i miał ogromną łatwość w nawiązaniu kontaktu ze studentami. Nigdy nie zachowywał się wobec nich wyniośle i wręcz przeciwnie do wielu innych członków zespołu profesorskiego, zawsze znajdował czas dla każdego studenta, który zwracał się do niego ze swymi problemami. Jego podopieczni uważali go za niezwykle przystępnego, a w jego zachowaniu nie wyczuwali dystansu dzielącego zazwyczaj profesora od studenta. Z niektórymi swymi uczniami Einstein utrzymywał stosunki towarzyskie i często widywano profesora i jego studentów siedzących w kawiarni i dyskutujących z zapałem o fizyce.” (2. s. 124).

Einstein stanął przed poważnym dylematem moralnym, gdy Szilard poprosił go o poparcie idei utworzenia programu broni jądrowej. Na przestrzeni kilku lat Einstein zmienił diametralnie swoje poglądy polityczne i z nieugiętego pacyfisty przekształcił się w orędownika konstrukcji broni jądrowej. Lecz zmiana ta nie dokonała się bez głębokiej walki wewnętrznej. Jeśli alianci nie skonstruują bomby atomowej, to prędzej czy później zrobią to naziści. Bierny opór w takie sytuacji nie by nie pomógł. Toteż podpisał list. I dlatego Einstein został potem przez wielu ludzi uznany za ojca bomby atomowej. Całkowicie niesłusznie. Do zbudowania bomby atomowej Einstein przyczynił się tylko tym, że sformułował równanie E=mc2, a także swymi wysiłkami, żeby zaalarmować prezydenta Stanów Zjednoczonych o niebezpieczeństwie dostania się tajemnicy rozszczepienia jądrowego w ręce wroga. Wbrew rozpowszechnionemu mitowi Einstein nie miał nic wspólnego z projektem Manhattan, powołanym dla skonstruowania bomby atomowej, które później spadły na Hiroszimę i Nagasaki. Nie był też obecny przy żadnej z prób jądrowych.” (2. s. 274). Einstein pisał: „Na nas, uczonych, którzy wyzwolili tę potworną siłę [energię jądrową], spoczywa ogromna odpowiedzialność za takie pokierowanie energią atomową, by służyła ona dobru ludzkości, a nie jej zagładzie.” (1. s. 184)

Einstein zmarł w Princeton (New Jersey, Stany Zjednoczone) w 1955 roku. „Jego mózg zachowano w celu przeprowadzenia badań medycznych. Ten wątpliwy honor spotykał także innych ludzi, jednak sam fakt, że uznano potrzebę badań naukowych mózgu tego wielkiego fizyka, wskazuje, jakie szczyty osiągnęła sława jego geniuszu. Szeroko zakrojone badania mózgu Einsteina nie wykazały nic szczególnego (…) chociaż mózg ten okazał się być pod każdym względem zwyczajny, to inteligencja, którą przez siedemdziesiąt lat mieścił, z pewnością zwyczajna nie była” (2. s. 9)

Inne zagadnienia z życia Einsteina:

  • lubił uczyć, to było jego pierwsze wykształcenie jakie zdobył; w chwilach wolnych uwielbiał grać na skrzypcach i uprawiał żeglarstwo;
  • był z pochodzenia żydem, i mimo że przez większą część życia nie uznawał swojego pochodzenia to był za nie piętnowany, (szczególnie w nazistowskich Niemczech); największa aktywność badawcza Einsteina przypadła na lata, gdy pracował w Urzędzie Patentowym (Brno, Czechy), gdzie z dobrym wynagrodzeniem i mógł poświęcić się swoim zainteresowaniom. Z daleka od środowiska badawczego odkrywał na nowo wszystkie zasady fizyki. To dzięki temu dokonał rewolucyjnego odkrycia, które zaprzeczało dotychczasowemu porządku (fizyce Newtona);
  • A. Einstein otrzymał nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki (1922).

Na zakończenie fragment przemówienia „Moje Credo” Einsteina wygłoszony w Berlinie 1932 roku (2. s. 301-302):

„Dziwna wydaje się nasza sytuacja na tej ziemi. Każdy z nas zjawia się tu nie z własnej woli, nie proszony i tylko na krótko, nie wiedząc, dlaczego i po co. W naszym codziennym życiu odczuwamy jedynie, że człowiek istnieje tu dla innych, tych, których kochamy, i tych wielu innych, których los jest z naszym.

Często zamartwiam się, że moje życie jest w taki wielkim stopniu zależne od pracy bliźnich i świadom jestem mojego długu wdzięczności wobec nich.

Nie wierzę w wolność ludzkiej woli. Słowa Schopenhauera: ‚Człowiek może robić, co chce, ale nie może chcieć tego, czego by chciał’ towarzyszą mi w każdej sytuacji mojego życia i pozwalają mi pogodzić się z czynami innych, nawet jeśli są dla mnie bolesne. Świadomość braku wolności woli wstrzymuje mnie do traktowania zbyt poważnie zarówno siebie samego, jak i moich bliźnich jako działające i decydujące jednostki, oraz pozwala mi zachować cierpliwość.

Nigdy nie pożądałem bogactwa i luksusów, a nawet nimi pogardzałem. Moja pasja społecznej sprawiedliwości, jak również moja awersja do przymusu i zależności, jeśli nie są one absolutnie konieczne, często sprawiała, że popadałem w konflikt z ludźmi. Zawsze mam wielkie uznanie dla jednostki i pogardę dla przemocy oraz wywyższania się organizacji. Wszystko to uczyniło ze mnie zagorzałego pacyfistę i przeciwnika militaryzmu. Jestem przeciwny każdemu nacjonalizmowi, nawet w szatach patriotyzmu.

Przywileje oparte na pozycji i własności zawsze wydawały mi się niesprawiedliwe i zgubne, tak i każdy przesadny kult jednostki. Jestem zwolennikiem ideałów i demokracji, choć znam dobrze słabość demokratycznej formy rządzenia. Równość społeczna oraz zabezpieczenie ekonomiczne jednostki wydawały mi się zawsze ważnym społecznym zadaniem każdego państwa.

Chociaż w życiu codziennym jestem typowym samotnikiem, moja świadomość przynależności do niewidzialnej społeczności wszystkich którzy dążą do prawdy, piękna i sprawiedliwości, chroniła mnie przed poczuciem izolacji.

Najpiękniejszym i najgłębszym przeżyciem, jakie może być dane człowiekowi, jest poczucie tajemniczości. Jest to podstawowa zasada każdej religii, tak jak i wszystkich poważnych dążeń w sztuce i nauce. Ten, kto nigdy tego nie doświadczył, wydaje mi się jeśli nie martwy, to w każdym razie ślepy. Wrażenie, że za wszystkim, czego doświadczamy, ukrywa się coś, czego nasz umysł nie może ogarnąć i czego piękno i majestat dosięga nas jedynie pośrednio jako słabe odbicie, to jest religijność. W tym sensie jestem religijny. Mnie wystarcza dziwić się wszystkim tym tajemnicom i próbować pokornie ogarnąć umysłem czysty obraz wyniosłej struktury wszystkiego co istnieje.”